poniedziałek, 31 października 2016

Determinacja bez nagrody

Rozgrywany na walijskich szutrach Rajd Wielkiej Brytanii nie bez powodu uznawany jest za jedną z najtrudniejszych rund Rajdowych Mistrzostw Świata. Bezproblemowe pokonanie wymagającej trasy graniczy z cudem, o czym przekonali się w tym sezonie także Hubert Ptaszek i Maciek Szczepaniak. Równe tempo niestety nie przełożyło się na dobry wynik na mecie, bo jazdę polskiej załogi zakończyła awaria samochodu na dwudziestym z 22 odcinków specjalnych.

Wcześniej załoga Forda Fiesty R5 wykazała się dużą determinacją, unikając konieczności skorzystania z systemu Rally2 po przygodzie na OS5. Po rolce przy niewielkiej prędkości samochód wylądował na dachu i dalsza jazda wymagała nie tylko ofiarnej pomocy kibiców, ale też pozbycia się przedniej szyby. Kolejne trzy odcinki, pozostające do końca dnia i upragnionego serwisu, Hubert i Maciek pokonali bez szyby, lecz mimo tego odzyskali część straconych pozycji i wrócili do pierwszej dziesiątki mocno obsadzonej kategorii WRC-2.

Równa jazda na kolejnych odcinkach przyniosła polskiej załodze awans na 9. lokatę. Umiejętne połączenie szybkiej oraz rozważnej jazdy miało szczególne znaczenie w tegorocznej edycji rajdu, bo w trakcie każdego z trzech dni organizator nie przewidział serwisu pomiędzy pętlami, a ponadto w sobotę i niedzielę nie było nawet możliwości zmiany opon. Niestety, wysiłki Huberta i Maćka zakończyła usterka auta niespełna trzy oesy przed metą.



Sezon 2016 zakończy się szutrowym Rajdem Australii (18-20 listopada). Hubert i Maciek wrócą na tę rundę do Peugeota 208 T16.

Hubert Ptaszek: – Myślę, że to był jeden z lepszych rajdów, które przejechaliśmy wspólnie z Maćkiem. Ostatecznie zabrakło nam trochę szczęścia, ale wykonaliśmy bardzo dużo pracy przez ten długi, deszczowy weekend. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że muszę jeszcze sporo i intensywnie pracować, żeby osiągnąć cele, które sobie założyłem. Mam jednak czas i zapał, by cierpliwie realizować swoje marzenia. Przede wszystkim cieszę się z równego tempa w sobotę i niedzielę. Dużo się działo przez cały weekend i niełatwo to przekazać w kilku słowach, ale z pewnością nie brakowało emocji – chociażby w piątek, kiedy przejechaliśmy trzy odcinki bez przedniej szyby.

Pomimo pechowego zakończenia, z przyjemnością pojawię się tu za rok, jeśli będzie ku temu okazja. Wspaniałe odcinki i nieprzewidywalna pogoda sprawiają, że ten rajd jest naprawdę wyjątkowy. Nikt nam nie odbierze tego, czego nauczyliśmy się przez cały weekend i czekam na moment, w którym to zaprocentuje. Została nam jeszcze kropka nad i, czyli zupełnie nowy dla mnie rajd: zakończenie tego sezonu w odległej Australii.

Maciek Szczepaniak: – Rajd Wielkiej Brytanii niezmiennie jest jedną z najtrudniejszych rund w kalendarzu i nie inaczej było tym razem. Przygody nie omijały także nas, ale sądzę, że weekend możemy uznać za dobrze przepracowany. Co prawda nie dane nam było ujrzeć mety, ale przejechaliśmy niemal wszystkie odcinki specjalne. Dość równe tempo na niełatwych i podstępnych walijskich szutrach daje powody do optymizmu, ale pamiętamy o tym, jak dużo wysiłku i czasu trzeba poświęcić, by myśleć o sukcesach na najwyższym poziomie w tym sporcie.

Brak komentarzy: