czwartek, 31 marca 2016

Zapowiedź Grand Prix Bahrajnu

Już w piątek, kierowcy Formuły 1 rozpoczną rywalizację na torze Sakhir w Bahrajnie. Na papierze, jest to zupełnie inna runda niż ta, która inaugurowała sezon dwa tygodnie temu, dlatego wielu fanów zastanawia się, czy kolejny wyścigowy weekend przyniesie jakieś roszady w stawce.


Trochę historii.
Obiekt autorstwa Hermana Tilke zagościł w kalendarzu w roku 2004, a pierwszym triumfatorem został Michael Schumacher, który w tamtym roku wywalczył swoje ostatnie mistrzostwo świata. Od tamtej pory, Formuła 1 tylko raz nie zawitała w Bahrajnie, a było to w roku 2011. Powodem były protesty antyrządowe. Największą liczbą zwycięstw na torze Sakhir pochwalić się może Fernando Alonso, który aż trzykrotnie stawał tu na najwyższym stopniu podium. Wśród zespołów, najczęściej triumfowało Ferrari - reprezentanci tej stajni cztery razy mijali linię mety jako pierwsi. W 2010. roku pętla toru została nieco zmodyfikowana, jednakże nie zdała ona egzaminu i w efekcie dwa lata później powrócono do starej nitki. W ubiegłym roku triumfował późniejszy mistrz świata, Lewis Hamilton. Brytyjczyk znalazł się na mecie przed Kimim Raikkonenem oraz przed zespołowym kolegą z Mercedesa - Nico Rosbergiem.


Biało-czerwony akcent.
Z pewnością, każdy polski fan Formuły 1 dobrze pamięta wyścig z sezonu 2008. To właśnie tutaj, w Bahrajnie, Robert Kubica zdobył swoje jedyne pole position w Formule 1. Co prawda, Polak na starcie oddał pozycję Felipe Massie, a później plama oleju sprawiła, że stracił lokatę na rzecz Kimiego Raikkonena, ale i tak był jednym z bohaterów tej Grand Prix. Podium Kubicy - trzecie miejsce - dało BMW Sauber pozycję lidera w klasyfikacji konstruktorów, a krakowianin swoim występem włączył się do walki o mistrzowski tytuł.


Charakterystyka obiektu.
Tor w stolicy Bahrajnu jest zgoła innym niż obiekt w Australii. Sakhir charakteryzuje spora ilość długich prostych oraz średnio szybkie zakręty. Zamiast wyasfaltowanych poboczy i metalowych barier, kierowcy mają do czynienia z nalatującym, piaszczystym pyłem, który potrafi mocno wpływać na czasy uzyskiwanych okrążeń, zwłaszcza jeśli przed jadącym kierowcą, inny wypadnie z toru. Pierwszy oraz trzeci sektor to długie proste, które poprzedzają wolne zakręty. Z kolei środkowy sektor składa się z wolnych i średnio szybkich zakrętów i jednej, długiej prostej. Newralgicznym punktem na torze jest dohamowanie do zakrętu dziewiątego, które doprowadza nas do dziesiątki. Płynne przejechanie tej sekwencji jest sztuką i to istotną, ponieważ zaraz po tych zakrętach, kierowcy wychodzą na długą prostą, na której liczy się każda cyfra na prędkościomierzu.

Stare kwalifikacje, nowy kierowca.
Jeszcze przed rozpoczęciem wyścigowego weekendu, świat Formuły 1 obiegły dwie, złe informacje. System kwalifikacji, który został mocno skrytykowany podczas inaugurującej rundy, nie zostanie zmieniony. W dalszym ciągu będzie polegał on na stopniowym eliminowaniu najwolniejszych kierowców, a więc po raz kolejny, czasówka znów może trwać nieco krócej. Drugą złą informacją jest absencja Fernando Alonso. Hiszpan nie przeszedł pomyślnie testów medycznych, w efekcie czego, w jego kokpicie zajmie wicemistrz GP2 - Stoffel Vandoorne.


Co nas czeka tym razem?
Oczywiście, bardzo ciężko jest prorokować, ponieważ poprzedni wyścig obfitował w niecodzienny rozwój wydarzeń, a w dodatku charakterystyka Albert Park jest zupełnie inna niż obiektu w Manamie. Wątpliwości nie ulega fakt, że faworytem pozostaje ekipa Mercedesa. Jednakże, zespół Ferrari już rok temu zaprezentował na Sakhir świetne tempo i niewiele zabrakło, aby Kimi Raikkonen wyrwał zwycięstwo Hamiltonowi. Biorąc pod uwagę fakt, iż w Melbourne stajnia z Maranello była bliżej Mercedesa, niż miało miejsce to rok temu, to możemy być świadkami bardzo ciekawej walki o końcowy triumf. Z dobrej strony powinny zaprezentować się także zespoły wyposażone w silniki Mercedesa. Nie od dziś wiadomo, że jednostka napędowa niemieckiej marki jest najmocniejsza w stawce, a liczne, długie proste na pewno będą jej sprzyjały. Dlatego należy oczekiwać, że Williams oraz Force India znajdą się bliżej czołówki, niż miało to miejsce w Australii. Układ toru w Bahrajnie nie powinien być sprzymierzeńcem ekip korzystających z silników Hondy oraz Renault, dlatego nie powinniśmy się nastawiać na zaskakujące rezultaty ze strony Red Bulla, Renault oraz McLarena. Wciąż wielką niewiadomą pozostaje ekipa Haasa, która tak fantastycznie rozpoczęła przygodę z Formułą 1. W przeciwieństwie do Toro Rosso, Amerykański zespół korzysta z tegorocznych jednostek Ferrari, więc przy sprzyjających okolicznościach, niewykluczona jest powtórka z Melbourne. A co do Scuderii Toro Rosso: reprezentanci tej ekipy otwarcie mówią, że specyfika tego obiektu nie będzie im sprzyjała, ale znając charaktery Verstappena i Sainza, możemy liczyć na ambitną walkę z ich strony.


Harmonogram jazd w Bahrajnie:


Trening 1 - piątek - 13:00
Trening 2 - piątek - 17:00
Trening 3 - sobota - 14:00
Kwalifikacje - sobota - 17:00
Wyścig - niedziela - 17:00

Brak komentarzy: