wtorek, 8 marca 2016

Czego możemy spodziewać się w sezonie 2016? (część 1)

Aktualnie, fani Formuły 1 przeżywają najtrudniejszy okres w roku - niby już po pierwszych jazdach, ale wciąż przed pierwszą Grand Prix. Dziś postaramy się trochę powróżyć z fusów, które pozostały po wizycie zespołów w Barcelonie i tym samym zastanowimy się, jak będzie wyglądał układ sił w tegorocznym sezonie. 

Mając do dyspozycji jedynie wyniki testów, taka zabawa byłaby niezwykle trudna, dlatego postaramy się wspomóc zeszłorocznymi danymi na poszczególnych obiektach. Jeśli już przy torach jesteśmy, to zarówno zawody na Albert Park, jak i te na torze Sakhir - a więc te, na których odbędą się dwie pierwsze Grand Prix - są bardzo charakterystyczne. Tor w Melbourne jest obiektem ulicznym, natomiast ten drugi to typowy stop and go, w dodatku odbywający się przy wysokich temperaturach. Wyniki podczas tych rund niekoniecznie odpowiedzą nam na pytanie, kto będzie brylował w trakcie tego sezonu.


1. Mercedes
Na pierwszy ogień idzie mistrzowska ekipa. Skład, barwy - wszystko zostaje po staremu. Biorąc pod uwagę, że w regulaminie nie zaszły żadne istotne zmiany - o formę ekipy z Brackley możemy być spokojni, zwłaszcza, że podczas ośmiu dni testowych, kierowcy tej stajni pokonali aż 1294. okrążeń. Dla porównania, największy rywal z zeszłego sezonu, Ferrari takich okrążeń ukończyło 891.

Na podstawie tych danych, nie mamy co liczyć na żółte - lub też czerwone - flagi spowodowane przez Hamiltona albo Rosberga. Co ciekawe, jedyną mieszanką na jakiej kierowca Mercedesa przewodził w tabeli z czasami, była mieszanka pośrednia.

Wartym uwagi jest fakt, iż ta opona była najchętniej wykorzystywana przez reprezentantów koncernu ze Stuttgartu, ponieważ jak słusznie zauważył Toto Wolff, opona pośrednia będzie tą główną podczas majowego wyścigu. Nikogo nie dziwi więc fakt, że na miękkiej minimalnie ustąpili Ferrari, natomiast na twardej byli delikatnie wolniejsi od Williamsa.

Ciężko mówić o formie Mercedesa na najszybszych oponach, ponieważ nie skorzystali zarówno z opon supermiękkich jak i ultramiękkich. Postawa ekipy w Barcelonie świadczy o ogromnej pewności siebie, a także o bardzo inteligentnym podejściu do tematu. Nikogo nie powinno więc zdziwić, jeśli w kwalifikacjach do Grand Prix Australii będą o sekundę szybsi od najbliższego rywala.


2. Ferrari
Wyniki przedsezonowych testów dają kibicom wielką nadzieję na to, że Ferrari odrobiło pracę domową i zniwelowało - a może nawet wyprzedziło - stratę do Mercedesa. Reprezentanci tej stajni aż pięciokrotnie kończyli dzień z najlepszym rezultatem, przy tym notując trzeci największy przebieg podczas dwóch tur jazd. Dodatkowo, Raikkonen był najszybszym zawodnikiem na ultramiękkiej i miękkiej mieszance, natomiast Vettel wyśrubował rekord na oponie supermiękkiej.

Wydaje się także, że włoska jednostka napędowa została mocno poprawiona. Średnia maksymalna prędkość w bolidzie Ferrari, w czasie testów, wyniosła o zaledwie 3 km/h mniej niż w bolidzie Mercedesa. A więc wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że strata Ferrari do Mercedesa się zmniejszyła. Odpowiedzi na to pytanie - z pewnością - nie uzyskamy w Australii, ponieważ już zeszły rok pokazał, że tor Albert Park nie jest domeną Włochów, ponieważ w kwalifikacjach musieli uznać wyższość Felipe Massy z Williamsa, a strata do Mercedesa była wyższa niż na pozostałych obiektach w tej części sezonu. Dużo lepszej dyspozycji należy oczekiwać po starcie w Bahrajnie, gdzie w zeszłym roku, Sebastian Vettel na starcie ustawił się w pierwszym rzędzie.

Jeśli chodzi o walkę wewnątrz zespołu: Sebastian Vettel nie powinien mieć już takiej przewagi nad zespołowym kolegom. Warto przypomnieć, że w sezonie 2015 średnia pozycja Niemca na mecie wynosiła 4,11. Dla porównania, przy Kimim Raikkonenie, w tej statystyce widnieje liczba 7,95. W efekcie, na koniec sezonu Vettel miał prawie dwa razy więcej punktów od mistrza świata z 2007 roku. Tegoroczne testy wykazały poprawę tempa Fina. Na pojedynczych okrążeniach okazał się być szybszy od młodszego kolegi, natomiast na dłuższych przejazdach zniwelował widoczną stratę, która rok temu mocno raziła w oczy. W maju 2015 roku, na tym samym obiekcie pod Barceloną, w kwalifikacjach, Sebastian Vettel pokonał Kimiego Raikkonena równo o sekundę. Wszystko wskazuje na to, że ta sytuacja, w tym już się nie powtórzy.


3. Williams
Nie oszukujmy się, ekipa Williamsa bardzo dużo zyskała na zmianach regulaminowych, a zwłaszcza na podpisaniu umowy z Mercedesem, który dostarcza im jednostkę napędową. To właśnie niemiecki silnik pozwolił Williamsowi zadomowić się na podium w klasyfikacji konstruktorów. Oczywiście, choćby w zeszłym roku - z takich samych jednostek korzystały także zespoły Lotusa i Force India, które nie były w stanie - przynajmniej nie w każdym wyścigu - nawiązać walki z bolidem FW37. Ale czy jego następca jest w stanie utrzymać pozytywny trend?

W kwestii niezawodności na pewno, ponieważ w trakcie testów, więcej okrążeń od Williamsa zaliczyły tylko ekipy Mercedesa, Toro Rosso oraz Ferrari. Jeśli chodzi o osiągi, również wszystko wygląda bardzo optymistycznie. Najlepszy czas Felipe Massy - 1:23.193 - jest tylko o 0,1 sekundy gorszy od najlepszego czasu Nico Rosberga, uzyskanego na tej samej oponie. Jeśli dodamy do tego najlepszy czas Bottasa na oponie twardej, to można założyć, że brytyjska ekipa nie zamierza składać broni. Jednym z głównych problemów Williamsa podczas wyścigów, były opony, które ulegały szybkiej degradacji, tymczasem podczas testów - na oponie miękkiej i twardej - to właśnie Valtteri Bottas wykonał najdłuższe stiny z całej stawki. Jeśli ekipa z Wantage poważnie myśli o walce o najlepsze lokaty, to już w Melbourne powinniśmy widzieć bardzo dobrą postawę kierowców tej ekipy, ponieważ w roku ubiegłym, to właśnie Williams na Albert Park był najbliżej Mercedesa.

Na koniec, warto przypomnieć, że od kiedy Bottas i Massa korzystają z jednostek napędowych Mercedesa, ich bolidy znajdują się na czele klasyfikacji prędkości maksymalnych. W trakcie testów, pod koniec prostej znowu byli szybsi od reprezentantów Mercedesa, co może świadczyć o tym, że w stosunku do mistrzowskiej stajni, wciąż odstają w kwestii docisku aerodynamicznego. Tak było również w ubiegłych latach, kiedy przyjeżdżając na obiekty gdzie wymagana jest duża siła dociskowa, ich strata do lidera znacznie wzrastała.


W tej części pod lupę wzięliśmy zespoły, które brylowały na torach w zeszłym roku. W następnej, przeanalizujemy sytuację ekip, które swoimi wynikami w sezonie 2015, dawały szansę na zapukanie do czołówki w tegorocznej rywalizacji.

Brak komentarzy: