wtorek, 14 kwietnia 2015

Ojciec Bianchiego o stanie syna i dochodzeniu FIA

Phillippe, ojciec Julesa Bianchi, który uległ tragicznemu wypadkowi podczas Grand Prix Japonii w październiku 2014 roku, opowiedział więcej o stanie swojego syna, mówiąc również nieco, o bardziej pozytywnych sygnałach.

"Jedyną rzeczą, jaką mogę powiedzieć jest to, że walczy z taką samą siłą, z jaką walczył przed i po wypadku. Każdego dnia Jules pokonuje maraton. Z medycznego punktu widzenia jego stan jest stabilny - jego organizm pracuje samodzielnie, żaden organ nie wymaga pomocy. Ale póki co pozostaje nieprzytomny" - powiedział Phillippe Bianchi, który zapytany o to, czy neurochirurdzy zauważyli jakąś poprawę, dodał: "W przypadku takich urazów, postęp jest bardzo powolny".

Bianchi przekazał jednak również pozytywne informacje dotyczące Julesa: "Porównując z tym, co mówił japoński profesor, który operował go po wypadku, to jak dzień do nocy. Wtedy nie było nadziei, mówiono, że przez rok nie będzie mógł być przetransportowany, a udało się to zrobić w ciągu 7 tygodni, gdy tylko Jules zaczął oddychać samodzielnie. Teraz, lekarze mówią nam, że nie mogą przeprowadzić żadnego zabiegu, ale ważne, aby Jules otrzymywał bodźce z zewnątrz, aby wiedział, że ktoś przy nim jest. Każdego dnia czuwamy zatem przy nim na zmiany - ja, jego matka, siostra i brat. Jego dziewczyna Gina przeprowadziła się również tu. Od czasu do czasu widzimy, że coś się dzieje, czasem jest bardziej aktywny - więcej się rusza, ściska dłoń" - mówi Phillippe Bianchi.

Ojciec kierowcy nie chciał wiele mówić na temat śledztwa FIA, ale przyznał, że jest na nie bardzo zły, a właściwi ludzie pracują teraz, aby bronić dobrego imienia Julesa.

Informacji dotyczących Roberta Kubicy i WRC szukajcie na blogu Powrót Roberta

Brak komentarzy: