piątek, 5 grudnia 2014

Sprytny Bernie - Korea da dodatkowy silnik

Po ogłoszeniu kalendarza Formuły 1 na sezon 2015, wiele osób było zdziwionych, że powróciło do niego Grand Prix Korei. Runda ta nie odniosła sukcesu w 2013 roku i nie była rozgrywana w tym roku. Teraz okazało się, co mogło stać za niespodziewanym powrotem wyścigu w Seulu.

Po ostatnim wyścigu organizatorzy Grand Prix Korei byli niemal spłukani, stracili poparcie władz i nie powiodły się ich rozmowy z Bernie Ecclestonem o obniżeniu opłaty. Powrót wyścigu jest zatem zdziwieniem, ale teraz chyba wiadomo, o co chodzi.

Bernie Ecclestone nie jest fanem nowych silników V6 i ich ograniczonej ilości w sezonie, dlatego mógł wpisać Grand Prix Korei do kalendarza aby dać każdemu z kierowców dodatkową jednostkę na sezon.

W tym sezonie każdy z zawodników miał 5 jednostek napędowych do wykorzystania. W przyszłym roku mają to być zaledwie cztery, o ile liczba wyścigów nie przekroczy 20. Jeżeli będzie to więcej niż 20, to zespoły mogą otrzymać 5 silników. Być może właśnie to stało za decyzją Berniego. Wyścig w Korei nie musi się nawet odbyć, gdyż jeżeli kierowcy zaczną sezon z przepisem, że mają 5 silników, to potem nic już tego nie może zmienić, nawet odwołanie rundy.

Oczywiście, wyścig w Korei jest bardzo kłopotliwy logistycznie, ale nawet jakby miał się odbyć, to zespoły na to przystaną, gdyż wolą mieć jeden silnik więcej.

Informacji dotyczących Roberta Kubicy i WRC szukajcie na blogu Powrót Roberta

4 komentarze:

Mateusz pisze...

No dobrze ale jeśli faktycznie chodzi wyłącznie o ilość silników i niezbędny ku temu +1 wyścig, to IMHO jest wiele innych, znacznie ciekawszych torów niż te same, nudne "tilkedromy"
Tęsknie za Imolą, Buenos Aires, a nawet takimi klasykami jak Kylami czy Nordschleife. Jest wiele prostych sposobów by F1 stała się ciekawsza ;)

Anonimowy pisze...

Wymieniłeś tory na których kierowcy to mogli by się pozabijać. ;)

Mateusz pisze...

No dobrze, z Nordschleife to był ponury żart z mojej strony, fakt ;)
Ale Imola? Do 2006 regularnie w kalendarzu. Magny-Cours? Chyba 2007.
No w moim rankingu są o klasę wyżej od Yeongam, jeżeli mówimy o atrakcyjności miejsca i toru. Bo przecież stary(!) Hockenheim nie wróci, prawda? :P

Mateusz pisze...

Dobrze, że Meksyk wróci ale to też już "wariacja" pana Tilke.
Nie jestem zdania, że tylko to co stare w F1 jest dobre i najlepiej, żeby ścigali się w bolidach z magnezu (Honda RA302) no ale tory były zwyczajnie ciekawsze... Nie wiem, może to sentyment i nostalgia wyłącznie ;)