czwartek, 12 maja 2011

Glock nie narzekał na zespół mówiąc o pójściu na kawę

Timo Glock zaprzeczył, że poddał się już jako kierowca zespołu Virgin i jego cierpliwość dla zespołu jest na wyczerpaniu.


Poprawki samochodu MVR-02 nie dały odpowiedniego rezultatu w Turcji, a Glock owi nie udało się nawet wyjechać na start wyścigu z powodu awarii skrzyni biegów.

"Wydaje się, jakbyśmy w każdy weekend musieli zaczynać od początku" - cytuje wypowiedź Glocka ze Stambułu gazeta Die Welt.

"Miałem wrażenie, że moglibyśmy sobie darować wszystkie testy i po prostu iść na kawę" - dodał Niemiec.

Jednak w późniejszym wywiadzie dla Sport1 Glock zaprzeczył, jakoby jego wypowiedź dotycząca pójścia na kawę była krytyką zespołu.

"To nie miało nic wspólnego z ekipą. Powiedziałem dziennikarzowi, że nie rozumiem dlaczego mamy tak dużo problemów ze zbyt szybkim zużywaniem się opon. Jednak w Turcji doświadczyliśmy zupełnie innych problemów" - powiedział Niemiec.

"Komentowałem ogólną sytuację z oponami, ale nie była to krytyka zespołu czy Pirelli. Czytałem ten komentarz, ale nie było tam wyjaśnione o co mi chodziło. Dlatego jestem zaskoczony, że wywołało to taki szum."

Glock nie ukrywał jednak faktu, że jest zawiedziony dołączeniem do nowo-powstającego zespołu na bazie Toyoty, która wycofała się z F1.

"Wiedziałem, że pierwszy rok będzie trudny, ale wierzyłem, że po nim wykonamy duży skok naprzód. Niestety tak się nie stało i teraz musimy zrozumieć czemu nie jesteśmy tam, gdzie np. Team Lotus" - kontynuował kierowca Virgina.

Zapytany czy zamierza się poddać, odpowiedział: "Nie, nigdy. Musimy dalej trwać razem w zespole. Będzie trudno, ale musimy robić wszystko co w naszej mocy aby iść do przodu. To nasz jedyny cel na tę chwilę."

Virgin spróbuje dotrzeć do źródła ich problemów podczas testów na prostej, które odbędą się w ten weekend na torze Idiada w Hiszpanii.

Źródło: f1zone.net

Brak komentarzy: